Masło shea, olej arganowy, marula czy baobab od lat są składnikami kosmetyków do suchej i podrażnionej skóry. Dziś wracają w nowych formułach nastawionych na nawilżenie i odbudowę bariery ochronnej. Ich popularność nie jest jednak przypadkowa – wiele z tych surowców od pokoleń stosowano w pielęgnacji skóry.
Masło shea na suchą skórę. Liczy się przede wszystkim nawilżenie
Masło shea jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych składników afrykańskiej pielęgnacji. W północnej Ghanie, gdzie określa się je jako nkuto, od pokoleń wykorzystuje się je jako wielofunkcyjny kosmetyk do skóry. Jego najważniejszą rolą pozostaje natłuszczanie i ograniczanie utraty wilgoci, dlatego dobrze wpisuje się w pielęgnację skóry suchej, szorstkiej i potrzebującej wzmocnienia bariery ochronnej.
- Shea jest składnikiem używanym na północy także jako element ochrony przed słońcem. Ja stosuję filtr przeciwsłoneczny, ale nadal chcę mieć składnik nawilżający. Chcę czegoś, co daje skórze blask - wyjaśnia Abena Boamah-Acheampong.
To ważne rozróżnienie: tradycyjne stosowanie masła shea na skórę wystawioną na słońce nie oznacza, że może ono zastąpić krem z filtrem. W pielęgnacji pełni przede wszystkim funkcję emolientu, który pomaga utrzymać miękkość i komfort skóry.
Olej arganowy, baobab i marula wspierają barierę skórną
Współczesna pielęgnacja coraz mocniej koncentruje się na odbudowie bariery hydrolipidowej, a właśnie w tym kierunku wykorzystywane są oleje roślinne, m.in. arganowy, z baobabu czy marula. Dostarczają lipidów, które pomagają ograniczać przesuszenie i wspierają utrzymanie prawidłowego poziomu nawilżenia.
Wiele afrykańskich roślin rozwijało się w trudnych, suchych warunkach, dlatego ich oleje i masła są bogate w związki wykorzystywane dziś w kosmetykach o działaniu natłuszczającym i antyoksydacyjnym. W praktyce oznacza to, że dobrze sprawdzają się przede wszystkim w produktach przeznaczonych dla skóry suchej, odwodnionej i narażonej na uszkodzenie bariery ochronnej.
Nie są przy tym „cudownym” rozwiązaniem na każdy problem dermatologiczny. Ich działanie zależy od całej receptury kosmetyku, stężenia składników i potrzeb konkretnej skóry.
Kurkuma, czarnuszka i gasil w pielęgnacji skóry
W afrykańskich rytuałach pielęgnacyjnych wykorzystuje się również składniki takie jak kurkuma, czarnuszka czy qasil. Sabrina Elba wspomina, że właśnie takie połączenie stosowała jej somalijska matka.
– Somalijskie składniki są obecne w moim życiu, odkąd pamiętam. Nasza maseczka Qasil to dosłownie moja mama zamknięta w butelce, bo kurkuma, czarnuszka i qasil to rzeczy, które sama ze sobą mieszała – mówi Sabrina Elba.
Dziś podobne składniki pojawiają się w nowoczesnych kosmetykach, często razem z substancjami opracowanymi z myślą o konkretnych problemach skóry. Jednym z nich jest hiperpigmentacja, czyli nierównomierne odkładanie melaniny prowadzące do powstawania ciemniejszych plam i przebarwień.
Hiperpigmentacja jest trudniejsza do leczenia przy ciemniejszej karnacji
Twórcy części kosmetyków inspirowanych afrykańską pielęgnacją koncentrują się właśnie na problemie przebarwień, szczególnie u osób o ciemniejszej skórze. W takich przypadkach zmiany pigmentacyjne mogą być bardziej widoczne i utrzymywać się dłużej.
- Bardziej napigmetowana skóra jest najtrudniejsza w leczeniu hiperpigmentacji, dlatego właśnie wokół niej zbudowaliśmy nasze testy i formuły - wyjaśnia Sabrina Elba.
W praktyce coraz częściej łączy się tradycyjne składniki roślinne z nowoczesnymi substancjami stosowanymi w kosmetologii. Ma to znaczenie szczególnie w produktach przeznaczonych do skóry z przebarwieniami, przesuszeniem czy osłabioną barierą ochronną.
Najważniejsze pozostaje jednak odpowiednie dopasowanie pielęgnacji do problemu. Masło shea czy oleje roślinne mogą dobrze wspierać nawilżenie i natłuszczenie skóry, ale nie zastąpią leczenia dermatologicznego w przypadku przewlekłych chorób skóry ani skutecznej ochrony przeciwsłonecznej.