Podcinanie końcówek a wzrost włosów. Fryzjerzy ujawniają sekret ukryty w badaniach

Wiele osób wierzy, że częste strzyżenie przyspiesza porost. Nożyczki skrywają jednak inną prawdę, a sekret gęstej fryzury tkwi w kilkuminutowym, naukowo potwierdzonym nawyku. Co realnie stymuluje uśpione cebulki do pracy i dlaczego restrykcyjna dieta przynosi odwrotny skutek? Czas obalić najpopularniejszy mit pielęgnacji.

Fryzjer w białych rękawiczkach podcina jasne, proste włosy modelki, używając nożyczek fryzjerskich i żółtego grzebienia, co symbolizuje dbanie o kondycję włosów, a o sekrecie ich wzrostu przeczytasz na naszym portalu.
Autor: Sergii Kolesnikov/ Getty Images
  • Regularne podcinanie końcówek chroni pasma przed kruszeniem, co w naturalny sposób tłumaczy powszechne złudzenie optyczne szybszego wzrostu fryzury
  • Badanie z 2016 roku jednoznacznie wykazuje, że zaledwie czterominutowy codzienny masaż skóry głowy to niezwykle skuteczny krok do wyraźnego pogrubienia łodygi włosa
  • Eksperci od pielęgnacji stanowczo podkreślają, że obcinanie martwej części łodygi w żaden sposób nie pobudza ukrytych pod skórą cebulek do wytężonej pracy

Czy podcinanie końcówek przyspiesza wzrost włosów?

Wiele osób wierzy, że regularne spotkania z nożyczkami sprawią, że fryzura zacznie rosnąć w błyskawicznym tempie. To jeden z najpopularniejszych mitów kosmetycznych, z którym warto się ostatecznie rozprawić. Obcinanie samych końców w żaden sposób nie wpływa na to, jak szybko pojawiają się nowe pasma na głowie.

Cały proces wzrostu zaczyna się w mieszku włosowym, który jest ukryty głęboko pod skórą. Kiedy ścinamy martwą część włosa, nie wysyłamy absolutnie żadnego sygnału do jego cebulki. Niezależnie od tego, jak często odwiedzasz salon fryzjerski, zdrowe włosy rosną w stałym tempie, wynoszącym niecałe półtora centymetra każdego miesiąca.

Dla wielu kobiet to wstydliwy problem, a "wypadanie włosów to przede wszystkim sygnał z naszego organizmu"

Dlaczego po wizycie u fryzjera włosy wydają się dłuższe?

Choć nożyczki nie stymulują cebulek do szybszej pracy, regularne strzyżenie jest bardzo dobrym pomysłem dla zachowania pięknej fryzury. Kiedy usuwamy zniszczone i rozdwojone końcówki, zapobiegamy dalszemu uszkodzeniu łodygi w jej wyższych partiach. Dzięki temu pasma nie kruszą się na długości, co w naturalny sposób pozwala zachować to, co już zdążyło urosnąć. Zamiast tracić wypracowaną długość przez łamanie się zniszczonych pasm, ostatecznie widzimy w lustrze gęstszą i pozornie szybciej rosnącą fryzurę. To właśnie stąd bierze się popularne złudzenie optyczne dotyczące tempa wzrostu.

Co faktycznie wpływa na zdrowe włosy? Kluczowe nawyki

Jeśli zależy nam na pięknej fryzurze, warto skupić się na tym, co pobudza krążenie krwi w skórze i dostarcza budulca cebulkom:

  • dieta bogata w białko (najlepiej około 50 gramów dziennie) oraz witaminy
  • codzienny, czterominutowy masaż skóry głowy (badanie z 2016 roku wykazało, że z czasem wyraźnie pogrubia to łodygę włosa)
  • odpowiednia ilość snu, która jest niezbędna do prawidłowej produkcji melatoniny
  • unikanie przewlekłego stresu i silnych napięć emocjonalnych

Naturalny porost włosów zależy więc przede wszystkim od mądrego i łagodnego dbania o cały organizm od środka.

Jak restrykcyjne diety i stres hamują porost włosów?

Poważne błędy żywieniowe oraz ciągłe nerwy to główni wrogowie gęstej fryzury. Kiedy poddajemy organizm silnej presji psychicznej lub wyniszczającym głodówkom, mieszki włosowe mogą przejść w tak zwaną fazę spoczynku. Zamiast wypuszczać nowe kosmyki, zaczynają je po prostu masowo zrzucać.

Dzieje się tak dlatego, że ciało pozbawione kluczowych składników (takich jak cynk, żelazo czy kwas foliowy) odcina zasoby od cebulek, skupiając całą energię na ratowaniu ważniejszych narządów. Wypadanie włosów na tle nerwowym lub niedoborowym ma poważne skutki długoterminowe. Nawet po szybkim powrocie do normalnego jedzenia, przerzedzanie się fryzury może utrzymywać się jeszcze przez kilka miesięcy.

Źródła: